Lipiec roku 2009. Świat mediów obiegła niecodzienna, ale skądinąd wcale nie taka dziwna wiadomość – powstała nowa sieć komórkowa pod nazwą wRodzinie. A jej właścicielem jest nie kto inny jak właśnie ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk. Sieć została uruchomiana na częstotliwości, którą przyznano firmie Centernet należącej do Romana Karkosika, jednego z najbogatszych Polaków . Biznes jest w zasadzie wspólnym interesem Fundacji Lux Veritatis o. Rydzyka oraz firmy Centernet.

Pretekstem do powstania nowej telefonii była zbyt mała więź pomiędzy wiernymi słuchaczami Radia Maryja. Ojciec Dyrektor postanowił nawet, że połączenia wewnątrz sieci będą darmowe, czyli posiadacze abonamentu będą płacić tylko gdy zadzwonią do innej sieci.

To były zapowiedzi. Ostatecznie stanęło na tym ,że za połączenia wewnątrz sieci trzeba będzie zapłacić 19 groszy za minutę, natomiast na telefony stacjonarne 29 groszy.

Od momentu powstania telefonia wRodzinie dość mocno zaczęła się rozwijać, przyciągając coraz szersze rzesze abonentów – o dziwo! – nie tylko słuchaczy Radia Maryja. Ludzie, jak to ludzie zawsze będą szukać tam gdzie taniej – i na początku wRodzinie rzeczywiście oferowała niezwykle konkurencyjne warunki. Piszę „na początku” ponieważ odzew pozostałych Operatorów był dosyć szybki. Już niedługo potem Era GSM wprowadziła w swojej usłudze TAK TAK podwójne doładowania od poziomu 25 złotych, czym przebiła od razu ofertę Rydzyka i jego sieci.

Niemalże równo po roku swojej działalności telefonia wRodznie stanęła jednak na rozdrożach. Rozeszły się pogłoski o rezygnacji Radia Maryja z usług Centernetu, a tym samym ustaniu świadczeń telekomunikacyjnych. Wielu już widziało Ojca Rydzyka „na kolanach”, czyli jego świeży projekt miał upaść. Poszło jak zwykle o pieniądze. Ojciec Rydzyk zarzucał firmie Centernet niewywiązywanie się z niektórych postanowień umowy. Koniec końców sprawa została załagodzona i sieć wRodzinie nadal istnieje, i ma się całkiem dobrze.

Faktem niezaprzeczalnym jest to, iż tak naprawdę od powstania sieci o. Rydzyka rozpoczęło się szersze zainteresowanie telefonami dla seniorów. Teraz wszyscy ( czytaj: Operatorzy Telefonii Komórkowej) zapragnęli mieć w swojej ofercie jakiegoś „babciofona”, no bo przecież ten segment rynku został skutecznie uruchomiony. Obok firmy Maxcom i jej kolejnych modeli telefonów dla seniorów powstały takie marki jak myPhone, Barel, EmporiaTalk, ZTE, czy Doro Handle Easy.

Wyglądało na to, ze to już jest początek prawdziwego boomu na telefony dla emerytów, jak to ktoś powiedział. Jednak jak zawsze naprzeciwko zwolenników musi stanąć fala krytyków. I ci krytycy rozpoczęli wysuwanie szeregu zarzutów wobec „seniorfonów”:

Po pierwsze – brak MMS-ów

P drugie – brak roamingu międzynarodowego

Po trzecie – brak Internetu

Riposta zwolenników była jednak natychmiastowa:

Po co w telefonach dla seniorów tak zaawansowane funkcje?

Przecież właśnie po to stworzono telefon super prosty w obsłudze, żeby emerytom nie komplikować życia! Z prostym aparatem związana jest również niska cena. Co jest podstawowym argumentem wobec niezamożnej grupy docelowej.

Jeśli miałbym być szczery – moim zdaniem zwolennicy mają rację. Bo przecież jeśli ktoś chce sobie kupić nowoczesną Nokię za 1000 złotych , to proszę bardzo. Ale jeśli ktoś potrzebuje możliwie najprostszego aparatu do dzwonienia i sms-owania za jedyne 200złotych – to czemu odbierać mu tę szansę? Przecież do najprostszego modelu Fiata nie będzie się montować skórzanych, podgrzewanych foteli, prawda?

Inna cena, inne funkcje, różne potrzeby, różne grupy docelowe. Ot co!